![]() |
Cisza, Krzysztof Schodowski |
Plecami do świata - oglądam morskie odbicie. Wyciągam dłonie, by chwycić nienamacalne. Otwieram oczy, by ujrzeć niewidoczne. Biegnę, by znieruchomieć. Sezon indywiduum rozpoczęty.
28 lutego 2014
17 lutego 2014
Bez Powietrza.
![]() |
Krzysztof Schodowski, Bez tytułu. |
Kiedy nie wiem od czego zacząć albo kiedy chcę powiedzieć tak wiele - siadam i bezsensownie patrzę w monitor, a od patrzenia bolą mnie oczy. Od myślenia boli mnie głowa. Od życia boli mnie serce.
Tak wiele chciałabym napisać, tak wiele powiedzieć, ale głos grzęźnie mi w umyśle i nie potrafi wyjść zwycięsko z opresji. Wojowanie milczeniem. Takim mgnieniem nadziejowym głupiego głupca. Obrzydliwie zielonym. Tak bardzo się gubię i tak bardzo próbuję. I próbuję, i gubię i nie rozumiem, choć chcę.
Nie potrafię oddychać, bo Powietrze zamknęło się w opancerzonej szufladzie, do której nie dochodzą żadne krzyki.
Nie mam siły, by krzyczeć.
Nie mam siły, by wstać.
Nie mam nawet siły, by upadać.
Upadki przerażają mnie tak bardzo, że sparaliżowanie ciała paraliżuje umysł, którego być może już nie ma.
Nie potrafię, nie chcę, nie potrafię. Nie uśmiecham się.
Pływam w goryczy zielonej nadziei i czekam na niebieską stopę, której przypomni się, że przecież nie umiem pływać.
Przecież nie umiem pływać!
12 lutego 2014
Wiesław Rzońca - ludzie i style.
Numer 7 tygodnika "Polityka".
Miał to być wywiad z Wiesławem Rzońcą.
W praktyce - jest to jak zawsze merytoryczna, jak zawsze ironiczna (jak u Norwida!) i smacznie inteligencka opowieść Profesora.
Nie będę się rozwodzić - powiem tylko: cały Wiesław! Gratuluję!
Jestem przedumna!
2 lutego 2014
Mickiewicza i Hitlera bunt.
Postrzeganie
świata we wcześniejszych epokach, jak również postrzeganie, z którym mamy do
czynienia dzisiaj, uzależnione jest od wielu czynników, na które wpływ mamy i
na które tego wpływu nie mamy. Ryszard Przybylski postrzega świat romantyków
jako maszynę piekielną. Romantyczny bunt określa mianem „wyjątkowo efektownej
formy autozagłady człowieka”.
Bunt jest jedynie pułapką, którą
nastawia szydercze przeznaczenie. „Buntownik może żywić przekonanie, że jego
działanie zmieni świat lub jest co najmniej jakąś formą moralnego protestu”.
Idea ta ziściła się w przypadku dwóch, bez wątpienia wybitnych osobistości,
które nigdy nie znikną z szeroko rozumianej kultury polskiej, niemieckiej,
europejskiej, a nawet światowej. Adam Mickiewicz żywił przekonanie, że jego
działanie jest jakąś formą moralnego protestu. Adolf Hitler żywił przekonanie,
że jego działanie zmieni świat. Psychologiczne podobieństwo indywidualizmów obu
postaci jest zatem czymś niepodważalnym.
![]() |
Prof. Wiesław Rzońca - mentor i motor |
Zarówno Mickiewicz, jak i Hitler
wpisują się w pewien sposób w koncepcję romantycznego buntownika. „Człowiek ten
był powodowany siłami, nad którymi nie mógł w żaden sposób zapanować. (…) Mógł
więc być wykonawcą planu Opatrzności lub zamierzeń bliżej nie określonego
>>ducha kosmosu<<. Ale w każdym wypadku jego bunt naruszał
>>zasadę bytu<<, obrażał los i wprawiał w ten sposób w ruch cały
łańcuch wydarzeń”.
Mickiewicz i Hitler prezentują podobny model buntu – bunt można by powiedzieć –
„profetyczny”. Ich idealistyczne wizje świata są silniejsze od nich samych,
stają się wręcz niezależnymi i autonomicznymi jednostkami. Romantyczna
indywidualizacja narodu, zbiorowości immanentnie warunkuje ten typ
indywidualizmu.
Możemy
również zauważyć filologiczne podobieństwo tekstów obu autorów. W Księgach narodu polskiego i pielgrzymstwa
polskiego Mickiewicz buntuje się przeciwko zaborcom i niesprawiedliwości,
jaka dotknęła Polaków. W Mein Kampf
Hitler również wszczyna bunt przeciwko „zaborcy”, jakim dla Rzeszy stała się
Austria, z żydowskim Wiedniem na czele. Obaj buntują się przeciwko zastanemu
porządkowi świata, przedstawiając w swoich dziełach wizję naprawczą, wizję
lepszej przyszłości dla narodów. W przypadku naszego Wieszcza – była to wizja
idylliczna, która narodowi polskiemu po prostu się należała, w przypadku
Führera natomiast - idylla oparta była na określonych zasadach, gwarantujących
sukces.
Przybylski bardzo trafnie zauważa, że
świat romantyków to także „wykoncypowana machineria”,
która owszem – była tworem wyimaginowanym, ale za to niezwykle ludzkim.
„Maszyna romantyków była również dziełem umysłu (…). Była to zaiste piekielna
maszyna”.
Piekielność maszyny Mickiewicza pokrywa się w tym przypadku z piekielnością
Hitlera. Czy masowy morderca mógł być człowiekiem poszukującym sensu? Im
bardziej zagłębiam się w postać Adolfa Hitlera, tym bardziej jawi mi się on
jako „dziecko” swojego romantycznego mistrza - Ryszarda Wagnera, które Parsifala
wprowadza w czyn. Porzucając zbrodniarstwo, do głosu dochodzi architektura
umysłu Hitlera, która ze zlepków tradycji duchowej i okultystycznej stworzyła
własną religię. Mickiewicz zaś ponad rzeczywistość stawiał ekspresję osobowości
i swego rodzaju surrealnej idei, które wpędzały ludzi do buntu.
Czy porównywanie postaci Adolfa Hitlera
z postacią Adama Mickiewicza jest w ogóle zasadne? Czy twierdzeniem zbrodniczym
będzie mowa o indywidualizmie typu romantycznego Adolfa Hitlera? Czy
Mickiewiczowi można zarzucić piekielność? U Przybylskiego czytamy: „Każdy
romantyczny autor to szalony konstruktor, który buduje swą maszynerię tak, jak
reżyser buduje swój teatralny świat. Ogromny, oczywiście ogromny. I całkowicie
samowolny. Przestraszony chaosem świata, skazujący ludzi na cierpienie i
klęskę, autor romantyczny pragnął ocalić wolność w jednej choćby dziedzinie: w
dziedzinie tworzenia literatury”.
Adam Mickiewicz i Adolf Hitler ocalili
wolność i stworzyli coś, czego literatura jest zaledwie zalążkiem. Stworzyli
„ideę”, która w świadomości ich narodów jest niezniszczalna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)